Tradycyjnie, jak co roku, moja żona "drapakuje" jajka. ;)

Spałem sobie smacznie na kanapie obok i obudziło mnie charakterystyczne "drap, drap, drap".

Leżałem, próbowałem zasnąć, a ona dalej: drap, drap, drap! Ile można? :D

Nie wytrzymałem, złapałem ostatnie jajko i wziąłem się do precyzyjnej roboty - jak to chirurg. ;)

Miałem przy tym wspaniałego asystenta, który pomagał, jak tylko potrafił!!!

Po wielu godzinach pracy nad jajkiem, zacząłem odczuwać zmęczenie materiału...

A oto efekt - połączenie tradycji z marketingiem!

Żeby nie być nie fair - pokażę też efekt pracy Moniki. Może być. ;)

A dziś, po świeceniu, tak się prezentował koszyczek.

Widać lekką aureolę!

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

1 komentarz:
drapaki są cudniaste!!! co tu gadać, widać że Monika to nie tylko dobra pani fotograf.Widać rączkę wparną
aj aj
gratulacje
Jacek
Prześlij komentarz